sobota, 19 listopada 2016

Wśród obcych obojętność nie boli.

Czasem wszystko idzie nie tak i choćby nie wiem co człowiek zrobi nic nie pójdzie po naszej myśli. Smutno, źle, paskudnie. I tak każda sekunda ciągnie w dół. Katastrofa. Deserem tej całej komedii, a raczej dramatu, jest to, że nie owiniesz się w koc jak naleśnik by przeleżeć tak cały ten okropny czas. Nie przeczekasz. Nie uciekniesz. Musisz przetrwać. Musisz funkcjonować, wyjść do ludzi i pracować jak gdyby cały świat sypał płatki róż pod nogi.

czwartek, 3 listopada 2016

Wiele kobiet narzeka na coś takiego jak grawitacja... I na narzekaniu kończą.

Oj, bardzo dawno mnie tu  nie było! Zginęłam gdzieś w codzienności. Praca, dom, praca,dom i jeszcze parę innych rzeczy zaprzątało moją głowę. Wiele się nie zmieniało. Nadal mam głowę pełną pomysłów, przemyśleń i nadal nie mam czasu na ich realizację. Zabawne, nie? Mistrzem organizacji to ja nie jestem, a większość czasu zajmuje mi coś takiego jak: chwila odpoczynku. Leń ze mnie, bo mogłabym więcej. Albo nie.
Od ponad dwóch miesięcy wzięłam się za siebie i ćwiczę, co powiem szczerze nie jest łatwe, jeśli chodzi o czas. Ćwiczenia, czy raczej treningi pochłaniają wiele czasu więc z racji (znów) czasu odpuściłam siłownię, z którą na początku chciałam się zbratać, i staram się robić to w domu. A w domu wiadomo... dwoje dzieci i inne oraz nie-chce-mi-się. To wielka konkurencja dla treningu. Ale jakoś działam! Co drugi dzień obowiązkowo.

czwartek, 18 sierpnia 2016

Narzuta z #bobbiny

Ostatnio w wolnym czasie, szczególnie w wolny dzień w tygodniu od pracy, poświęcam na szydełkowanie narzuty do pokoju naszej córy na łóżko. Słupki, pół słupki i oczka ścisłe wypełniają każdą minutę. Aż bolą palce. Założyłam sobie taki cel i mam nadzieje, że do końca roku skończę. Póki co robię parę rzędów, coś mi nie pasuję i pruję. Ma być idealnie. Może za bardzo, ale nie darowałabym sobie wiedzy o najmniejszym niedociągnięciu.